Co to są wakacje? – z dziennika zadziwionego psa

25 czerwca, poniedziałek
Cześć, to ja, czyli Moka.
Już od piątku słyszę o wakacjach. Dwunogi ciągle o tym rozmawiają. W sumie wakacje na razie są całkiem fajne. Jest pusto, w metrze Duża siedzi sobie wygodnie, a ja mogę się trochę rozłożyć. Na dworcu Warszawa Śródmieście nie muszę się ścigać ze stadem pędzących dwunogów, schody są całe nasze. Ach, jak przyjemnie.
Ale jedna rzecz mnie zaskoczyła. Właśnie w okolicach tego dworca.
Jak zwykle jechałem z Dużą do pracy. Rutyna, prawda? Wyszliśmy sobie po pierwszych schodach z peronu, potem przez drzwi i po następnych. Potem skręciłem w lewo i znów w górę. A potem??? No właśnie. Duża chciała do metra. A gdzie ono jest? Gdzie pędzące dwunogi, za którymi można podążać? W którą stronę mam teraz iść?
- Prawo, prawo, dół – mówi uprzejmie Duża
Spoglądam w prawo. „Dół” to dla mnie schody w dół, ale przecież ich nie widać. Spoglądam do przodu, rozglądam się. Pusto. Gdzie się wszyscy podziali? No i w końcu do mnie dotarło. To są właśnie wakacje. Nie ma tłumu dwunogów ścigających się, kto pierwszy do metra i dlatego sam musiałem pomyśleć, w którą stronę pójść. I to już o ósmej rano. Nie ma sprawiedliwości na świecie.
Jak widać, pędzące dwunogi czasem się jednak na coś przydają. :-)
Wszystkiego czekoladowego
Moka

Odpowiedz

Komentarz: