O tym, jak łatwo się zgubić

Dzień doBryś wszystkim,

Dziś z Asią miałyśmy ciekawą i nieco wydłużoną drogę do pracy. A było to tak:

Wysiadłyśmy z autobusu na przystanku Szczęśliwicka i skręciłyśmy w prawo, żeby po cofnąć się kawałek i przejść przez ul. Bitwy Warszawskiej. Niestety, nie pamiętam już, co mnie rozproszyło, ale podeszłam do przejścia przez Szczęśliwicką zamiast przez Bitwy. Asia tego nie zauważyła, przeszłyśmy na drugą stronę, odbiłyśmy lekko w prawo i pomknęłyśmy do przodu. Niby wszystko się Asi zgadzało, bo jezdnia była po prawej stronie, ale skrętu w lewo do fundacji nijak nie mogłyśmy znaleźć. W końcu Asia zorientowała się, że idziemy źle, choć nie wiedziała jeszcze, jaki błąd popełniłyśmy. Postanowiła dalej się nie motać, stanęła więc i zaczęłyśmy łapać przechodniów, oczywiście nie dosłownie. Na szczęście pierwsza napotkana pani okazała się bardzo, ale to bardzo życzliwa i wytłumaczyła Asi, gdzie się znalazłyśmy. Wtedy Asia zaczęła główkować i wymyśliła, jak mogło dojść do tego, że nie doszłyśmy na miejsce :) Na szczęście ta życzliwa pani przeszła z nami na drugą stronę Bitwy Warszawskiej, a potem odprowadziła nas do ul. Szczęśliwickiej, przez którą też przeszłyśmy. A wtedy to już nie dało się nie trafić.

Może się zastanawiacie, po co Wam to wszystko opowiadam. A, no po to, żebyście wiedzieli, jak łatwo jest się zgubić,  jeśli popełni się jakiś błąd i w porę tego nie zauważy. Dlatego bardzo Was proszę, nie rozpraszajcie nas, psów przewodników, bo wtedy będziemy popełniać mniej błędów, a osobom niewidomym będzie się łatwiej poruszać.

Merdam przyjaźnie -

Buniolot, który umie przyznać się do błędu.

Odpowiedz

Komentarz: