Tym razem to ja, czyli Moka

Cześć, to ja, Moka,

Po raz pierwszy piszę na tym blogu, ale mam nadzieję, że to początek długiej i dobrej współpracy.

Zapytacie, skąd się tu wziąłem. A no, moja Duża, czyli Agnieszka, której jestem przewodnikiem, współpracuje z fundacją i z Asią oczywiście. Razem dziś postanowiły, że i ja powinienem napisać coś na bloga. To decyzja jak najbardziej słuszna, bo przecież mam kupę rzeczy do powiedzenia (mrugnięcie). Chcecie zobaczyć, dlaczego mrugam, to przeczytajcie cały tekst, zapraszam!

 

 

Ostatnio zadziwił mnie pewien znak na trawie. To taki kwadrat, na którym narysowany jest pies, a na psie ukośna kreska. Okazało się, że to znak, który zabrania mi biegać w tym miejscu. Ktoś śmiał ustawić taki znak na MOIM trawniku!
Ludzie są dziwni. Jak oni wyrzucają śmieci, butelki, papierki, kawałki mięsa, chleb i wszystko, co się da, to jest dobrze, tak? Przez nich muszę chodzić w kagańcu, żeby przypadkiem nie zjeść czegoś, co pachnie smakowicie, a potem okaże się, że w tym czymś jest gwóźdź, drut albo że to inne niebezpieczne świństwo. Jak ja nienawidzę kagańca!
Ludzie, przeszkadzają Wam nasze kupy? Ja to rozumiem. Ale dlaczego zaraz przekreślony pies? To niech będzie znak przekreślonej kupy!!!

Odpowiedz

Komentarz: