Wróciłam z wakacji

Dzień doBryś wszystkim,

Miło się z Wami przywitać po wakacjach. Szkoda, że już minęły, ale też cieszę się, że znów więcej pracuję i że pokonujemy z Asią dużo ciekawych tras.

Na wakacjach byłyśmy z Asią trochę u jej rodziców w Radomiu, a trochę w Sanoku. To takie nieduże, bardzo ładne miasteczko, do którego długo się jedzie i w którym często chodzi się pod górę i z górki. W Sanoku nie pracowałam za dużo, ale kiedy prowadziłam Asię, ludzie oglądali się za nami ze zdziwieniem i niekłamanym podziwem.

Byłam też w takim nietypowym miejscu, tzn. w ogromnej hali, w której było bardzo zimno mimo upału na zewnątrz. Na środku tej hali znajdowała się duża, błyszcząca i śliska powierzchnia, po której szybko przemieszczali się ludzie w jakichś dziwnych butach. Asia mówi, że ta  tafla to lodowisko, a dziwne buty – to łyżwy. Chociaż z natury jestem odważna, cieszę się, że nie musiałam Asi na to lodowisko wprowadzać.

Poza tymi atrakcjami miałam wakacje w czystej postaci. Mieszkałyśmy u przyjaciół Asi, którzy mają fajny dom i duży ogród i…, co najważniejsze, miłą, radosną i sympatyczną suczkę o imieniu Baka. Wybawiłyśmy się z Baką za wszystkie czasy.

Merdam przyjaźnie -

Buniolot wypoczęty i gotowy na nowe wyzwania

Odpowiedz

Komentarz: